Szaszłyki z kurczakiem i jabłkami

12/28/2012 Agata 11 Comments



Na szaszłyki można mieć ochotę nie tylko latem. To zawsze będzie dobry sposób na kurczaka!
W grudniu nie tak łatwo o egzotyczne owoce, ale dlaczego nie wykorzystać po prostu jabłek? Połączenie kurczaka, jabłek i cebuli daje naprawdę smaczny efekt :-) Kurczak jest aromatyczny i soczysty, jabłka pięknie pachną cynamonem, a cebula dodaje całości smaczku. Polecam!




Ten wpis jest ostatnim, który powstał w ramach współpracy z firmą Philips - moje grudniowe przepisy możecie znaleźć na stronie wielkieżarcie.com , a także pobrać na telefony aplikacje z nimi! Tutaj link do Androida, a tutaj do AppStore'a

Dla tych, którzy jeszcze nie widzieli na facebooku: konkurs został rozstrzygnięty - wypiekacz do chleba leci do Dagmary, która napisała urzekającą odpowiedź na pytanie (do przeczytania TUTAJ). 

Potrzebujemy:

Składniki:
650g filetów z kurczaka
2 duże jabłka
2 małe cebule
2 łyżeczki curry
2 łyżeczki słodkiej papryki
pół łyżeczki cynamonu
pieprz, sól

+ 12 szt. patyków do szaszłyków

Filety z kurczaka myjemy i kroimy w małe kwadraty, wielkości ok. 2cm x 2cm.
Wkładamy je do miseczki i obtaczamy w przyprawach: curry, słodkiej papryce, odrobinie soli i pieprzu.
Jabłka dzielimy na 8 części pozbawiając gniazd nasiennych, następnie również kroimy w kwadraty i obsypujemy lekko cynamonem (opcjonalnie). Cebulę kroimy wzdłuż, również na 8 części, które następnie rozdzielamy na warstwy. Na patyki od szaszłyków nadziewamy składniki w kolejności: jabłko-kurczak-cebula.
Wykładamy na grilla elektrycznego nagrzanego do 225 stopni i grillujemy około 20-25 minut (musimy mieć pewność, że mięso nie jest surowe).

Podajemy na ciepło, możemy zaserwować sosy, np. tysiąca wysp (mieszamy majonez, ketchup w równych proporcjach i przyprawiamy słodką papryką, solą i pieprzem).


Smacznego!

11 komentarze:

Dziękuję za każdy komentarz :)

Na pytania staram się odpowiadać jak najszybciej!

Łosoś na parze z warzywami i dipem

12/21/2012 Agata 8 Comments


Lekki obiad, łosoś zawsze się sprawdza. Lubię to uczucie, kiedy czuję, że jestem najedzona ale przy okazji nie toczę się jak kula śniegowa. Tak właśnie czuję się po zjedzeniu obiadu ugotowanego na parze. Chyba nie  muszę Wam mówić ile plusów ma takie przyrządzanie posiłków. Ostatnio jestem fanką natki pietruszki, dodaję ją do wszystkiego. Niby wszyscy ją znamy, ale tak naprawdę nie wiemy ile ma w sobie smaku.
Ten obiad możemy przygotować w parowarze jak i w nakładce na garnek do gotowania na parze.
Polecam :-)

Ten wpis również powstał w ramach współpracy z firmą Philips - moje grudniowe przepisy możecie znaleźć na stronie wielkieżarcie.com , a także pobrać na telefony aplikacje z nimi! Tutaj link do Androida, a tutaj do AppStore'a






potrzebujemy:
400g filetu świeżego łososia
pół natki pietruszki
pół cytryny
2 łyżki oliwy z oliwek
pół łyżeczki soli
pół łyżeczki pieprzu

kalafior lub brokuł
3 marchewki
2 pietruszki

2 łyżki jogurtu naturalnego
2 łyżki śmietany
1 ząbek czosnku
pół łyżeczki ziół prowansalskich


1. Filet z łososia dzielimy na cztery części.
2. Przygotowujemy marynatę: drobno posiekaną natkę pietruszki mieszamy z sokiem cytryny, oliwą z oliwek, pieprzem i solą.
3. Filety wkładamy do miseczki i smarujemy je marynatą, wkładamy do lodówki na kilkanaście minut (lub dłużej).
4. Kalafior płuczemy pod wodą, marchewki i pietruszki myjemy i obieramy, kroimy na mniejsze kawałki.
5. Umieszczamy je w parowarze, gotujemy około 40 minut.
6. Po 20 minutach do parowaru wkładamy również łososia w marynacie, gotujemy go ok. 20 minut.
7. Przygotowujemy dip do warzyw: śmietanę mieszamy z jogurtem, dodajemy ząbek czosnku i zioła prowansalskie.
8.Serwujemy na ciepło, do warzyw dodajemy po łyżce dipu jogurtowo-śmietanowego.



Danie przygotowałam w parowarze firmy Philips. Miałam do czynienia już z kilkoma urządzeniami tego typu, jednak muszę przyznać, że tym razem byłam naprawdę zadowolona. Ilość elementów do składania została ograniczona jest do minimum, całe szczęście. Obsługa jest prosta jak drut. Polecam :)

Smacznego i przypominam o konkursie :) Szczegóły tutaj.

8 komentarze:

Dziękuję za każdy komentarz :)

Na pytania staram się odpowiadać jak najszybciej!

Gwiazdkowy konkurs: wygraj automat do pieczenia chleba!

12/16/2012 Agata 94 Comments


Lubicie zapach świeżego pieczywa? Ciepłego chleba, prosto z piekarni? Czy to jeden z tych zapachów, które przywołuje same dobre skojarzenia? Już same Święta Bożego Narodzenia kojarzą się nam z wieloma pięknymi zapachami. 
Który z nich przywołuje Wasze najmilsze wspomnienia?

Kochani, tak jak wspominałam we wcześniejszych wpisach - grudzień jest miesiącem współpracy bloga Kuchenne Czary Mary i firmy Philips. 
W ciągu tych 31 dni znajdziecie na stronie wielkiezarcie.com przepisy mojego autorstwa. 
Oprócz tego mogę Wam, moim czytelnikom również zaoferować do wygrania sprzęt tej firmy - automat do pieczenia chleba. 
Taki jak na zdjęciu poniżej (dokładny opis znajduje się pod tym linkiem).
Daje on możliwość wykonania samemu domowego chleba bez specjalnego wysiłku. 
Jego najciekawszą chyba opcją jest możliwość zaprogramowania go wieczorem - tak, aby rano obudził nas zapach świeżo wypieczonego chleba :-)

(zdjęcie pochodzi ze strony Philips)


Aby wziąć udział w konkursie z nagrodą ufundowaną przez firmę Philips należy:


  • polubić profil Kuchenne Czary Mary na Facebooku.
  • zostawić pod tym wpisem komentarz z odpowiedzią na pytanie konkursowe.
  • KONIECZNIE zostawić w komentarzu swój adres e-mail.

W konkursie wezmą udział komentarze zostawione pod wpisem do północy z 23 na 24 grudnia.
Wygra odpowiedź wybrana przez trzyosobowe jury (w skład wchodzę też ja).
W Wigilię Bożego Narodzenia do Szczęśliwca wyślę e-maila z informacją o nagrodzie i prośbą o adres do wysyłki. 
Sprawdzajcie tego dnia swoje skrzynki! :)


94 komentarze:

Dziękuję za każdy komentarz :)

Na pytania staram się odpowiadać jak najszybciej!

Zupa cebulowa zapiekana z serem

12/14/2012 Agata 18 Comments


W końcu ją zrobiłam. Na zupę cebulową czaiłam się od bardzo dawna. Polecam Wam ten najprostszy pod słońcem, nieskomplikowany przepis. Zupa jest bardzo sycąca i rozgrzewająca, najlepsza na zimowy wieczór. Obowiązkowo należy zjeść ją z kawałkiem pieczywa i dodać do niej żółty ser. 
Polecam :)

Ten wpis również powstał w ramach współpracy z firmą Philips - moje grudniowe przepisy możecie znaleźć na stronie wielkieżarcie.com , a także pobrać na telefony aplikacje z nimi! Tutaj link do Androida, a tutaj do AppStore'a
Zapraszam do zaglądania na bloga - na dniach pojawi się tutaj konkurs, do wygrania fajny sprzęt :-)


Potrzebujemy:
0,5 kg cebuli (białej i czerwonej) czyli ok. 4 duże cebule
2 ząbki czosnku
1,5 l bulionu warzywnego
2 łyżki masła
1 łyżka mąki 
100g żółtego sera startego na grubych oczkach
bagietka
pieprz,
sól
słodka papryka
zioła prowansalskie

Cebulę w ćwiartkach i czosnek wkładamy do pojemnika od blendera i siekamy na drobne kawałki. Na patelni roztapiamy masło, następnie wrzucamy na nie cebulę. Podsmażamy na średnim ogniu ok. 25 minut, aż się zarumieni. Następnie dodajemy do niej łyżkę mąki. Mieszamy i zostawiamy na patelni jeszcze na 2-3 minuty.
Do garnka z bulionem warzywnym wrzucamy podsmażoną cebulę i mieszamy. Przyprawiamy do smaku.
Zupę nalewamy do miseczek (wytrzymujących wysokie temperatury), wykładamy na górę kawałki bagietki i posypujemy żółtym serem. Wkładamy na ok. 10 minut do nagrzanego do 200 stopni piekarnika.


Muszę przyznać, że wykonanie zupy cebulowej może być dość łzawym doświadczeniem - posiekanie pół kilograma cebuli największego twardziela może rozłożyć na łopatki, a na pewno doprowadzić do łez. Żeby kontakt z soczystym sokiem cebuli ograniczyć do minimum użyłam blendera i z całą pewnością było to najlepsze rozwiązanie. W sprzęcie Philips z serii Pure Essentials do blendera dołączony jest rozdrabniacz - do zamykanej miseczki po prostu wrzuciłam duże kawałki cebuli. Polecam to rozwiązanie :)

Smacznego!

18 komentarze:

Dziękuję za każdy komentarz :)

Na pytania staram się odpowiadać jak najszybciej!

Pomysł na prosty obiad: naleśniki z mięsem

12/09/2012 Agata 7 Comments



Czasami jest tak, że jesteśmy zabiegani i nie chce wymyślać się nam wyszukanych i wyrafinowanych posiłków. Dla mnie zawsze dobrym patentem na taki humor są naleśniki z mięsnym farszem, nie dość, że sycące to jeszcze nie są aż tak banalne. Ich wielką zaletą jest to, że zawsze możemy zmienić pomysł na farsz i komuś zaserwować je na słodko, na przykład z kremem czekoladowym. 
Żeby było trochę trochę inaczej niż zawsze do mojego ulubionego ciasta naleśnikowego z przepisu Pascala Brodnickiego dodałam olej z prażonych orzechów laskowych, (dostałam go w Lidlu, seria DeLuxe) fajnie wzbogacił smak, polecam :-)





Naleśniki (ok. 12 sztuk):
2 szklanki mąki
2 szklanki mleka
3 jajka
4 łyżki stołowe oleju z prażonych orzechów laskowych
pół łyżeczki soli

1.Miksujemy ze sobą wszystkie składniki.
2. Równomiernie smarujemy ciastem rozgrzaną teflonową patelnię.
Staramy się nie używać oleju do smażenia (jest w cieście).


Farsz:
pół kg mielonego mięsa wołowo-wieprzowego
1 puszka pomidorów w całości
zioła prowansalskie
mieszanka ostrych przypraw
1 cebula
2 ząbki czosnku
oliwa z oliwek

na górę:
sos czosnkowy
sos curry

1.Na odrobinie oliwy szklimy cebulę, dodajemy mięso i czekamy aż zmieni swój kolor.
2. Następnie dodajemy zmiażdżone ząbki czosnku, pomidory z puszki oraz przyprawy (ostrą mieszankę, zioła prowansalskie, sól, pieprz).
3. Mieszamy, zostawiamy pod przykryciem na kilka minut (aby sos odparował).
4. Na środku naleśnika wykładamy po dużej łyżce farszu i składamy w kwadrat. Górę smarujemy sosem.

Podajemy od razu, ale odgrzewane są równie dobre! :)




Smacznego!


7 komentarze:

Dziękuję za każdy komentarz :)

Na pytania staram się odpowiadać jak najszybciej!

Krem marchewkowy z pomarańczą

12/07/2012 Agata 15 Comments


Krem marchewkowy, który jest trochę pikantny (dzięki curry) ale wyczuwalny jest w nim smak pomarańczy. Najfajniej chyba usiąść sobie z kubkiem pełnym takiego gorącego kremu i patrzeć za okno, gdy wszystko jest uroczo przykryte śniegiem. Początek grudnia trochę nas rozpieszcza pogodą, nie wiem jak Wy, ale ja uwielbiam lekki mróz i masę śniegu. Rozgrzewający krem marchewkowy, choć trochę nieszablonowy, komponuje się idealnie. 

Wpis ten przygotowany jest w ramach współpracy z marką Philips, możecie go również znaleźć na stronie wielkiezarcie.com, gdzie przez cały grudzień w zakładce Codziennie Odmiennie będą się pojawiały moje pomysły.
Do waszej dyspozycji jest również aplikacja na Androida! Tam będą pojawiały się moje przepisy :-)


Potrzebujemy:

4 duże marchewki
1 cebula
2 łyżki masła
2 szklanki bulionu
3 pomarańcze
3 łyżki śmietany 18%
2 łyżeczki imbiru
3 łyżeczki curry
1 łyżeczka chilli
pieprz, sól


Na głębokiej patelni roztapiamy 1 łyżkę masła i wrzucamy posiekaną cebulę, którą szklimy.

Myjemy i obieramy marchewki, kroimy na talarki. Wrzucamy na patelnię, po kilku minutach dodajemy drugą łyżkę masła.

Mieszamy i smażymy około 15 minut pod przykryciem, mieszając co minutę. Następnie dolewamy bulion i zostawiamy na średnim ogniu na około 10 minut.

Skórkę jednej z trzech pomarańczy szorujemy, dwie pozostałe obieramy. Pierwszą wrzucamy do sokowirówki w całości (potrzebujemy aromatu skórki), natomiast dwie bez skórki. Wyciskamy z nich sok i odstawiamy.

Sprawdzamy czy marchewki w bulionie zmiękły – jeśli tak, przelewamy całość do głębokiego naczynia i za pomocą blendera miksujemy na gładką masę.

Wlewamy sok z pomarańczy, miksujemy. Przyprawiamy do smaku imbirem, curry i chilli oraz pieprzem i solą. Na koniec dodajemy śmietanę. Serwujemy na ciepło.



Smacznego! :)

15 komentarze:

Dziękuję za każdy komentarz :)

Na pytania staram się odpowiadać jak najszybciej!

Makaron z grillowanym łososiem i pietruszkowym pesto

11/20/2012 Agata 16 Comments


W końcu znalazłam sposób, aby łosoś miał swój wyrazisty smak i dobrze komponował się z makaronem!
Pesto pietruszkowe jest niezawodne, bardzo aromatyczne (bardziej od bazyliowego) a do tego o wiele tańsze. Jeśli nie macie grilla elektrycznego użyjcie patelni grillowej, albo zwykłej. Zrobienie tego obiadu jest bardzo proste, polecam. :)


na 3 osoby:

Potrzebujemy:
300g makaronu spaghetti/tagliatelle
2 spore dzwonki świeżego łososia
1 cytryna
3 ząbki czosnku
3 natki pietruszki
3 łyżki oliwy z oliwek
1 plasterek żółtego sera porwany na kawałki
pieprz, sól

Przygotowujemy pesto:
Od natki pietruszki odrywamy grube części łodyg. Myjemy, wrzucamy do blendera, dodajemy do niej ząbki czosnku, sok z wyciśnięty z połowy cytryny, oliwę z oliwek i kawałki sera. Dodajemy pół łyżeczki soli i pieprzu. Za pomocą blendera miksujemy na gładką masę.

Gotujemy makaron zgodnie z opisem na opakowaniu, z dodatkiem oliwy z oliwek. Odcedzamy.

Przygotowujemy łososia:
Dzwonki łososia skrapiamy obficie sokiem z cytryny, posypujemy odrobiną soli i pieprzu. Na płycie rozgrzanego do 200 stopni grilla elektrycznego kładziemy je na około 7 minut. Po tym czasie odwracamy na drugą stronę i smarujemy 1 łyżeczką pesto. Grillujemy jeszcze około 5 minut (aż nabierze różowego koloru).

Dzwonki przekładamy na talerz, gdzie za pomocą widelca dzielimy go na mniejsze kawałki. Wykładamy je na makaron, następnie wykładamy po dużej łyżce pesto. Mieszamy, podajemy ciepłe.



Pesto pietruszkowe możemy podgrzewać i nie zgorzknieje (jak bazyliowe) więc jest też dobre na późniejsze dokładki :)


Smacznego!

16 komentarze:

Dziękuję za każdy komentarz :)

Na pytania staram się odpowiadać jak najszybciej!

Domowe hamburgery

11/13/2012 Agata 13 Comments



Jak zamienić fast food w slow food? Trzeba wstać rano, wyrobić ciasto drożdżowe na bułki, uformować je, wrzucić do piekarnika i cieszyć się ich zapachem rozchodzącym się po całym domu.
Potem zmielić mięso, przyprawić je według uznania, ręcznie ukształtować. 

Nie takie skojarzenie się nam nasuwa, gdy słyszymy o hamburgerach, prawda?
Polecam, zupełnie inaczej smakują, gdy znamy dobrze każdy ich składnik.

EDIT:
Chciałabym przy okazji podziękować mojemu kochanemu bratu, który jest najlepszym dostawcą brakujących składników na świecie. Cierpliwie wysłuchuje moich "wishlist" i je spełnia. Dzięki M.! :)




Potrzebujemy:

na 6 bułek:
1 szklanka ciepłej wody
1/2 szklanki mleka w proszku
2 łyżki roztopionego masła
2 łyżki cukru
1 łyżeczka soli
1/2 paczki drożdży instant (1 łyżeczka)
1 jajko
3 szklanki mąki pszennej
+
1 żółtko
1 łyżka mleka
sezam do posypania

na 6 burgerów:
1 kg wołowiny w kawałkach
1 mała cebula
2 ząbki czosnku
pieprz, sól
zioła prowansalskie
2 żółtka

plus:
mieszanka sałat
1 duży pomidor w plasterkach
6 plasterków sera
2 korniszony

sos tysiąca wysp:
3 łyżki majonezu + 2 łyżki kaczupu



bułki:
1.Do miski nalewamy wodę i mleko, dodajemy masło i cukier.
2. Dodajemy drożdże, mieszamy i odstawiamy na kilka minut.
3. Dodajemy jajko, połowę mąki, sól, zagniatamy ciasto dodając mąkę w trakcie. Przekładamy ciasto w spokojne, ciepłe miejsce na pół godziny.
4. Dzielimy ciasto na 6 części, formujemy kulki, które odrobinę spłaszczamy.
5. Żółtko mieszamy w miseczce z mlekiem, solimy. Smarujemy nim bułki i posypujemy sezamem.
6.Układamy je na blasze wyłożonej papierem i odkładamy jeszcze na chwilę. 
7.Nagrzewamy piekarnik do 190 stopni. Wkładamy do niego bułki na około 15 minut.

mięso:
1. Mielimy mięso, przyprawiamy ziołami prowansalskimi.
2. Cebulę siekamy jak najdrobniej i wrzucamy do mięsa.
3. Na koniec dodajemy żółtka. Masę mieszamy za pomocą rąk,
formujemy spłaszczone kule.
4. Smażymy na średnim ogniu przez kilka minut. Przyprawiamy pieprzem i solą.

całość:
1.Bułki kroimy na pół, smarujemy górę i dół sosem,
2. Wykładamy sałatę, mięso, odrobinę sosu, plasterek sera, plasterki korniszona, plaster pomidora.
3. Przykrywamy górą bułki.

W hamburgera możemy wbić patyk od szaszłyków, żeby całość zachowała formę.



Smacznego!

13 komentarze:

Dziękuję za każdy komentarz :)

Na pytania staram się odpowiadać jak najszybciej!

Muszle z mięsem i mozzarellą

11/06/2012 Agata 21 Comments



Listopad, miesiąc, który najchętniej przeżyłabym zahibernowana. Ale skoro jest to niemożliwe, zawsze można spróbować go przetrwać. Dobre jedzenie, ciepła herbata, kakao, koc i drugie 36,6°C obok również się sprawdza. Zatem, oto jeden z pomysłów jak dobrze przeżyć (i się najeść w) ten miesiąc.
Makaron muszle, inaczej conchiglioni to fajny, efektowny i prosty pomysł na obiad. Każda z muszelek nadziana jest farszem z mięsa i kawałkiem mozzarelli. Zapiekamy je w pomidorach, popijamy dobrym winem. Gwarantuję, że listopad od razu będzie trochę łatwiejszy do przeżycia.



Potrzebujemy:

ok. 30 muszli makaronowych (połowa dużego opakowania)
500g mięsa mielonego (wieprzowo-wołowego)
1 puszka pomidorów (w całości)
1 cebula
3 ząbki czosnku
10 czarnych oliwek bez pestek
1 duża kulka mozzarelli
1 kartonik przecieru pomidorowego
pieprz, sól,
zioła prowansalskie
oliwa z oliwek, olej


Makaron:
Gotujemy wodę, solimy, dodajemy 3 łyżki oleju. Do wrzącej wody wrzucamy muszle makaronowe i gotujemy około 6 minut. Mają tylko trochę zmięknąć. Odcedzamy, płuczemy ciepłą wodą.

Mięso:
Na kropli oleju szklimy posiekaną cebulę, dodajemy mięso, przyprawiamy solą, pieprzem, ziołami i dodajemy zmiażdżony czosnek.
Kiedy mięso zmieni kolor dodajemy pomidory z puszki (gdy są jeszcze w środku puszki "ciachamy" je nożem"). Mieszamy, zostawiamy pod przykryciem, dodajemy pokrojone w ćwiartki oliwki. Zostawiamy na małym ogniu jeszcze na kilka minut pod przykryciem.

Nagrzewamy piekarnik do 180 stopni.
Smarujemy naczynie żaroodporne oliwą. Kulkę mozzarelli kroimy na 2-centymetrowe kawałki.
Muszle nadziewamy farszem za pomocą małej łyżeczki, do każdej wkładamy kawałek mozzarelli.
Nadziane muszle wykładamy na naczynie żaroodporne, następnie zalewamy je koncentratem pomidorowym z kartonika.
Wkładamy do piekarnika na ok. pół godziny, najlepiej gdy przez drugie 15 minut naczynie będzie miało przykrycie (makaron się nam nie wysuszy).



Smacznego!

21 komentarze:

Dziękuję za każdy komentarz :)

Na pytania staram się odpowiadać jak najszybciej!

Mleczna Kanapka

11/03/2012 Agata 26 Comments



Macie coś takiego, że jeśli zobaczycie tę jedną rzecz w trakcie zakupów to na pewno wyląduje ona w waszym koszyku? Ja mam. Mleczną Kanapkę.
Długo się zastanawiałam nad tym, jak osiągnąć w domowych warunkach to, co lubię najbardziej.
Wszystkie przepisy, które znalazłam w sieci prowadziły raczej do zrobienia czegoś w kształcie wuzetki. A ja chciałam MLECZNĄ KANAPKĘ! Podłużną, prostokątną, z niezbyt wyrośniętym biszkoptem i miodem.
Udało się! Mleczne nadzienie jest najlepsze na świecie.
Polecam.



Potrzebujemy:

na biszkopt kakaowy:
6 jajek (oddzielamy białka od żółtek)
2 łyżki oleju
1 szklanka cukru
1/2 szklanki mąki pszennej
1/2 szklanki mąki ziemniaczanej
1 łyżeczka proszku do pieczenia
5 łyżek kakao (gorzkiego)

mleczne nadzienie:

3/4 szklanki mleka
3 szklanki mleka w proszku
1/2 szklanki cukru
3 łyżki miodu
340g masła (dwie kostki po 170g)



Najpierw biszkopt:
1.Piekarnik nagrzewamy do 170 stopni.
2. Do białek dodajemy szczyptę soli i ubijamy na sztywno,
3. Następnie dodajemy cukier, miksujemy i dodajemy żółtka.
4. Dodajemy olej, miksujemy.
5. Lyżka po łyżce dodajemy mąkę, najpierw tortowej, potem ziemniaczanej i delikatnie mieszamy.
6. Na sam koniec dodajemy przesiane kakao, delikatnie mieszamy.
7. Gdy masa będzie już jednolita wykładamy na największą możliwą blachę (ja użyłam tej od piekarnika, wymiary 40x35cm) wyłożoną papierem do pieczenia.
8. Wkładamy do piekarnika na około 25 minut. 


UWAGA: Chodzi o to, że całe ciasto ma być rozłożone dość cienko, nie może zbyt wyrosnąć -
tylko tak uzyskamy efekt mlecznej kanapki.

Nadzienie:
1. Do rondelka wlewamy mleko, podgrzewamy na średnim ogniu, rozpuszczamy w nim cukier i miód. Zostawiamy do ostygnięcia (koniecznie!).
2. Masło miksujemy na gładką masę,
3. Dodajemy mleko z cukrem i miodem.
4. Gdy będą już jednolite dodajemy mleko w proszku.
5. Miksujemy. 

Całość:
1. Ciasto wyjmujemy z piekarnika, studzimy. 
2. Dzielimy na  dwie połowy (dół ciasta będzie teraz na górze mlecznej kanapki).
3.Wykładamy na jedną połowę nadzienie i przykrywamy drugą. Dzielimy na 10 prostokątów. 
4. Podajemy (ja owinęłam w szary papier i przewiązałam sznurkiem).



Smacznego!

26 komentarze:

Dziękuję za każdy komentarz :)

Na pytania staram się odpowiadać jak najszybciej!

Placki z dynią

10/16/2012 Agata 11 Comments


Mój sukces - przekonałam niechętnych dyni do jej spróbowania, a potem poproszenia o dokładkę.
Lubię takie wymierne efekty, tego co robię w kuchni. Dzisiaj  proste do zrobienia placki z dyni, w wersji na wytrawnie, serwowane z kleksem śmietany i dodatkiem ostrej wieprzowiny. Bez tego są równie dobre.
Istnieją na pewno różne sposoby uzyskania miąższu z dyni, ja jednak tym razem zdecydowałam się na upieczenie jej w rękawie. Polecam, potem można ją wręcz wybierać małą łyżeczką.


Potrzebujemy:

1 dynia średniej wielkości (ok 1kg)
3 jajka
200g mąki
pół cebuli
pieprz, sól,
curry

+ (podajemy z) +
 polędwiczką wieprzową w kawałkach usmażoną z przyprawami tj. pieprz, sól, mieszanka gyros
mały kubeczek śmietany 18%


Dynię rozkrawamy na dwie połowy, pakujemy w rękaw do pieczenia, zawiązujemy końce i wkładamy do rozgrzanego do 200 stopni piekarnika na około 45 minut. Czekamy aż przestygnie. 
Po tym czasie wyjmujemy i wydrążamy miąższ. Do niego dodajemy przesianą mąkę, jajka, posiekaną w drobną kostkę cebulę i przyprawy (sporo, dynia ich potrzebuje). Mieszamy. 

Smażymy na gorącym oleju, potem przekładamy na ręcznik kuchenny. Podajemy od razu z kleksem śmietany i usmażonym mięsem.







Smacznego!

11 komentarze:

Dziękuję za każdy komentarz :)

Na pytania staram się odpowiadać jak najszybciej!

Pavlova z figami

10/07/2012 Agata 12 Comments


Dzisiaj Pavlova, deser na niedzielne popołudnie. Bardzo słodki, po jednym kawałku na głowę wystarczy.
Świeże figi, granat, borówki, mascarpone i bita śmietana. Białka, które nie były potrzebne do szarlotki (już wkrótce się tu pojawi) pokazały się w szlachetniejszej formie. Efektowne i pyszne. Bezę najlepiej przygotować dzień wcześniej.



Potrzebujemy:

beza:
8 białek
300 g drobnego cukru
1 łyżka mąki ziemniaczanej
1 łyżka octu winnego

Krem na górę:
125 g mascarpone
1 łyżeczka cukru z wanilią
250 ml śmietany 30%

owoce:
1 duży granat
4 świeże figi
2 garście borówek
+ łyżeczka płynnego miodu

Beza:
Piekarnik nagrzewamy do 120 stopni. Na papierze do pieczenia wyłożonym na blasze rysujemy (ja za pomocą cyrkla) okrąg o średnicy 20 cm. W misce białka ubijamy na pianę, w trakcie dodajemy cukier, po jednej łyżce. Następnie mąkę ziemniaczaną i ocet. Na koniec nasza piana z białej musi być bardzo sztywna. 
Pianę wykładamy na papier zgodnie z narysowanym okręgiem, góra z piany może być dość wysoka, nawet na około 15 cm. 
Wkładamy do piekarnika i pieczemy około 30 minut. Następnie zmniejszamy temperaturę do 100 stopni i pieczemy 3 godziny. Po tym czasie uchylamy drzwiczki piekarnika i zostawiamy (najlepiej na noc). 

Krem i owoce:
Schłodzoną śmietanę ubijamy aż będzie sztywna, w trakcie dodając dwie łyżki cukru pudru. W osobnym naczyniu miksujemy serek mascarpone (aby pozbawić go grudek) i dodajemy do niego cukier z wanilią. Potem delikatnie łączymy oba te składniki. Wykładamy je na bezę.
Figi kroimy na ćwiartki, granat również, wydłubując z niego pestki. Masę śmietanowo-serkową ozdabiamy owocami: najpierw borówki, potem granat na koniec figi. Figi możemy jeszcze ewentualnie polać płynnym miodem.
Podajemy od razu.




Smacznego :-)


12 komentarze:

Dziękuję za każdy komentarz :)

Na pytania staram się odpowiadać jak najszybciej!

Kurczak z Chilli i Cherry Coke

10/03/2012 Agata 20 Comments


Powoli wracam do życia, porzucam wrześniowe notatki, oddycham spokojniej. Kalendarz zapisuję kolejnymi pomysłami na ten rok, popijam rano kawę z mlekiem i myślę, że czasami jednak nie trzeba zostawiać wszystkiego na ostatnią chwilę. 
Teraz nawet mam czas na zrobienie obiadu. Mogę pokroić imbir, zmiażdżyć czosnek i zostawić go z kurczakiem zatopionym w sosie sojowym na godzinę w lodówce. Ta mieszanka pachnie naprawdę ładnie. 
Danie, które dziś proponuję sprawiło, że uroniłam małą łzę przy jedzeniu, ale jednak czasem trzeba zjeść coś naprawdę pikantnego. Lubię Cherry Coke najbardziej ze wszystkich napojów tego typu. Chciałam zrobić obiad, który będzie miał w sobie wszystkie smaki. Wyszło. Był słony, słodki, kwaśny i pikantny jednocześnie. Polecam. 

Pomysł wzięty z bloga Junglefog Cooking.


Potrzebujemy (na 2 osoby):

300g filetów z kurczaka
150 ml jasnego sosu sojowego
1 papryczka chilli
1 korzeń imbiru (mały, 5cm wystarczy)
2 duże ząbki czosnku
150 ml Cherry Coke
1 mała cebula
pieprz, sól
olej do smażenia

2 torebki ryżu jaśminowego



Filety z kurczaka myjemy, kroimy na podłużne, cienkie kawałki. Wkładamy je do miski, zalewamy sosem sojowym. Wkrajamy do niego obrany i posiekany imbir oraz zmiażdżone ząbki czosnku. Mieszamy, naczynie owijamy folią spożywczą i wkładamy na godzinę do lodówki.
Po tym czasie gotujemy ryż wg przepisu na opakowaniu.
Cebulę szatkujemy i wrzucamy na rozgrzany olej, czekamy aż się zeszkli. Następnie do niej dorzucamy mięso z sosem sojowym, imbirem i czosnkiem. Po kilku minutach dodajemy posiekaną papryczkę chilli. Po kilku minutach dodajemy dodajemy szczyptę soli do smaku. Na sam koniec dodajemy Cherry Coke (będzie "fizzowała"-jak to nazwać?!). Zostawiamy na ogniu na około 10 minut. Konsystencja sosu po tym czasie trochę się zmieni, będzie gęstszy i skarmelizowany.
Podajemy od razu z ryżem i posiekaną natką pietruszki.






Smacznego!


20 komentarze:

Dziękuję za każdy komentarz :)

Na pytania staram się odpowiadać jak najszybciej!