Tarta z kurczakiem w śmietanie z brokułami

11/29/2010 Agata 5 Comments


Zupełna improwizacja na niedzielny obiad dla dwóch osób. Znowu bardzo proste ale zaskakująco smaczne połączenie (aż sama się zdziwiłam, że tak dobrze te smaki się komponują).
Uwielbiam brokuły porównywalnie ze szpinakiem, a że B. nie znosi szpinaku, to musiał być kompromis, i wyszedł, tak myślę ;)
Tarty! Trochę ich teraz będzie, gdyż forma od nich idealnie mieści się do mojego prodiża, a jak wiadomo, możliwości sprzętowe mam ograniczone :) Za to jak tylko wracam do domu to wręcz rzucam się do piekarnika, teraz wydaje się być takim luksusem...



Potrzebujemy:
1 opakowanie ciasta francuskiego
0,5 kg filetów z kurczaka
śmietana 18%
jeden brokuł (lub opakowanie mrożonych różyczek)
50 g sera żółtego
1 mała cebula
pieprz, sól
suszone oregano



Formę od tarty wykładamy ciastem francuskim, nakłuwamy w kilku miejscach, wkładamy na chwilę do nagrzewającego się do 200 stopni piekarnika. Filety z kurczaka kroimy na małe kawałki, na małej ilości oleju szklimy cebulę, następnie dodajemy kurczaka. Gdy ten już się usmaży, solimy go i pieprzymy oraz dodajemy 4 stołowe łyżki śmietany, mieszamy wszystko i podgrzewamy kilka minut. Po zdjęciu z ognia dodajemy połowę żółtego sera pokrojonego w cienkie paski i dokładnie mieszamy. Wyciągamy lekko podrośnięte ciasto francuskie z piekarnika (ewentualne bąble przebijamy) i wykładamy na nim pojedyncze różyczki brokułów, pokrywamy je farszem kurczakowo-śmietanowo-serowym, posypujemy startym serem żółtym i wykładamy resztę brokułów. W kilku miejscach możemy zrobić kleksy ze śmietany. Wkładamy z powrotem do piekarnika i zapiekamy około 20 minut.

Smacznego! :)

5 komentarze:

Dziękuję za każdy komentarz :)

Na pytania staram się odpowiadać jak najszybciej!

Bułeczki śniadaniowe na miodzie

10/31/2010 Agata 5 Comments

Zapach pieczywa roznoszący się po całym domu. Świeży twarożek, z rzodkiewką lub ze szczypiorkiem, kawa z mlekiem. Śniadanie idealne.
Dzięki cofnięciu zegarka miałam dziś rano o godzinę więcej czasu, którą wykorzystałam na wyrobienie ciasta drożdżowego i oczekiwanie na jego wyrośnięcie. 
Bułeczki są bardzo sycące - dwie i jesteśmy najedzeni.
Polecam, pasują do wszystkiego.

Potrzebujemy:
300 g mąki
7 g drożdży instant
2/3 łyżeczki soli
1 jajko rozbite
180 ml mleka
50 g miodu
30 g roztopionego masła

na górę: 1 jajko + łyżka mleka



Drożdże mieszamy z mąką i solą. Mleko, jajko, miód i roztopione masło mieszamy w drugim naczyniu.
Łączymy ze sobą powyższe składniki i wyrabiamy, aż ciasto będzie elastyczne i nie będzie się kleić.
Odkładamy w ciepłe miejsce na około godzinę i czekamy aż wyrośnie. 
Następnie wykładamy blachę papierem do pieczenia, dzielimy ciasto na części i formujemy z nich bułeczki.
W miseczce mieszamy dokładnie jajko z łyżką mleka i smarujemy tym bułeczki.
Niektóre z nich można posypać ziołami, sezamem, siemieniem lnianym czy wbić kilka płatków migdałów.
Wkładamy do zimnego piekarnika, który ustawiamy na 200 stopni. Pieczemy do wyrośnięcia i zarumienienia bułeczek, około 20 minut.

Podajemy z konfiturami, twarożkami etc. 

Smacznego!


5 komentarze:

Dziękuję za każdy komentarz :)

Na pytania staram się odpowiadać jak najszybciej!

Curry krem z dyni

10/30/2010 Agata 4 Comments

Dynia to podstawowa pozycja wszystkich blogerek kulinarnych na jesień. Tak się składa, że to był mój pierwszy kontakt z dynią w życiu, pomijając zabawy na angielskim w podstawówce w okolicach Halloween.
Bałam się jej mdłości, ale za to fascynował mnie jej kolor. Trzeba było spróbować. Postanowiłam zrobić Curry Pumpkin Soup, bo choć popularne są rozwiązania na słodko, ja chciałam jednak spróbować na piknatnie. Wyszło :-) Zupa niesamowicie rozgrzewająca, gęsta i sycąca. Chyba popróbuję coś jeszcze z dynią zmontować.


Potrzebujemy:
około 0,8 kg dyni
cebula
bulion 
jogurt naturalny
przyprawy:
curry
pieprz
sól
oregano

Siekamy cebulę, szklimy na odrobinie oliwy, dodajemy dynię pokrojoną w kostkę, podsmażamy około 2 minut, zalewamy 1,5 litra bulionu i gotujemy pod przykryciem do zmięknięcia dynii. Następnie zawartość garnka przepuszczamy przez grube sito, to co zostało na nim rozgniatamy widelcem i łączymy z połową bulionu, który został pod sitem.  Przyprawiamy sporą ilością curry (około 2-3 łyżeczek), pieprzem, solą i oregano. Podgrzewamy na średnim ogniu jeszcze około 10 minut. Podajemy gorące, z kleksem jogurtu oraz kawałkiem bagietki.


Smacznego!

4 komentarze:

Dziękuję za każdy komentarz :)

Na pytania staram się odpowiadać jak najszybciej!

Babeczki kajmakowe

10/29/2010 Agata 5 Comments




Najlepsze są te od Adama Sowy. Ale samemu również można spróbować je wyczarować. 

B. jakiś czas temu sobie je wymarzył, a ja postanowiłam to marzenie zrealizować ;-) 
Dzisiaj powrót na dobrych kilka dni do domu! Oczywiście podręcznik od prawa wyznaniowego nie ma prawa mnie opuścić... 


Potrzebujemy:

ciasto kruche:
250 g mąki 
150 g ciepłego masła
3 łyżki cukru pudru 
szyczypta soli

1 jajko 

1 łyżka zimnego mleka 

do tego:
masa krówkowa - kajmak
garść orzechów włoskich
tabliczka gorzkiej czekolady


Przesiewamy mąkę, dodajemy masło pokrojone w kawałki, cukier puder, sól, jajko i mleko. Mieszamy rękami, lepimy kulę, zawijamy w folię i wkładamy na 20 minut do zamrażalnika. Następnie wyjmujemy, rozwałkowujemy, wypełniamy foremki i wkładamy do piekarnika nagrzanego do 200 stopni. Pieczemy do zarumienienia, około 20 minut. 
Puste babeczki pozostawiamy do ostygnięcia, w tym czasie w kąpieli wodnej rozpuszczamy gorzką czekoladę. Korpusy babeczek napełniamy masą kajmakową, dekorujemy orzechami, polewamy czekoladą. 

Smacznego!


5 komentarze:

Dziękuję za każdy komentarz :)

Na pytania staram się odpowiadać jak najszybciej!

Brownie czyli czekoladowa jesień

10/26/2010 Agata 7 Comments


Co jest najlepsze na zimne jesienne popołudnie z rudym słońcem przedzierającym się przez złote drzewa za oknem? Chris Botti, kawa z cynamonem i... Brownie! Najbardziej czekoladowe z czekoladowych ciast.
Pamiętam, że gdy robiłam je po raz pierwszy, dobrych kilka lat temu, byłam przerażona po wyjęciu z piekarnika. Prawie nie urosło, jakieś takie mokre wyszło, jeden wielki zakalec. Teraz, już nieco bardziej zagłębiona w temat, wiem, że wtedy brownie wyszło dokładnie takie jakie wyjść miało. Ma być niskie, ma być wilgotne, mieć tylko trochę kruchości na zewnątrz. I co najważniejsze, najlepiej smakuje następnego dnia (udało mi się schować dwa kawałki przed chłopakami). Oprócz tego banalnie proste i poprawiające humor. Brownie to pozycja obowiązkowa tej jesieni ;-)



Przepis Nigelli Lawson z książki How to be a domestic goddess.

200 g masła
200 g gorzkiej czekolady (ja użyłam kuwertury czekoladowej 58%)
3 jajka
1 łyżeczka aromatu waniliowego
400 g cukru pudru
150g mąki
1 łyżeczka soli
(ewentualnie: 100 g orzechów)



Nagrzewamy piekarnik do 180 stopni. W kąpieli wodnej rozpuszczamy kuwerturę czekoladową i masło. Zostawiamy do ostygnięcia. W misce mieszamy roztrzepane jajka z cukrem pudrem, mieszamy aż do wyeliminowania grudek, po czym dodajemy aromat waniliowy. W następnej misce mieszamy mąkę z łyżeczką soli. Wszystkie składniki mieszamy ze sobą (można dodać orzechy) i wykładamy na blaszkę (mniejszą niż standardowa) wyłożoną papierem do pieczenia. Pieczemy 25 minut, nie dłużej. Studzimy, kroimy na kawałki i staramy się przechować do następnego dnia. Ostrzegam, że jeszcze ciepłe brownie też jest rozkosznie dobre ;)



Smacznego!

7 komentarze:

Dziękuję za każdy komentarz :)

Na pytania staram się odpowiadać jak najszybciej!

Devil's food cake

10/24/2010 Agata 5 Comments

Diabelnie dobre. Pierwszy w moim życiu wytwór na kształt tortu. Trochę się bałam, ale okazało się, że nie jest wcale aż tak trudno, za to jest rozkosznie dobre. Devil's food cake był pomysłem na wykorzystanie ostatnich malin zerwanych z krzaka, tych na pożegnanie lata. I na urodziny mojej siostry. Ach jak przyjemnie jest wrócić do domu na przerwę od studenckich zmagań, na przykład z logiką ;-)
Proponuję ciasto przygotować wieczorem, a następnego dnia rano zająć się resztą, czyli bitą śmietaną. Będzie  prościej, szybciej i smaczniej (ciasto musi być zimne żeby śmietana się nie rozeszła).

Przepis z Moich wypieków



Potrzebujemy:

200 g mąki pszennej
1 łyżeczka sody oczyszczonej
1/4 łyżeczki soli
1/2 szklanki maślanki lub kefiru
1/2 szklanki wody
2 łyżeczki aromatu waniliowego
50 g ciemnego kakao
1/2 szklanki letniej wody
2 duże jajka, w temp. pokojowej
115 g miękkiego masła
400 g cukru

300 ml śmietany kremówki
2 łyżki cukru pudru
ekstrakt z wanilii




Mąkę, sodę i sól mieszamy i przesiewamy. Kefir mieszamy z 1/2 szklanki wody i aromatem waniliowym, odstawiamy. Kakao mieszamy z 1/2 szklanki letniej wody, dokładnie, by nie było grudek, odstawiamy do ostudzenia. Jajka roztrzepujemy.
Miękkie masło ucieramy na puszystą masę. Miksując dodajemy cukier. Ucieramy na średnich obrotach. Nie wyłączając miksera powoli wlewamy strużką jajka. Zatrzymujemy mikser, wlewamy kakao, miksujemy do połączenia.
Na końcu, cały czas ucierając dodawajemy na zmianę kefir i mąkę, stopniowo, łyżka po łyżce. Miksujemy tylko do połączenia się składników, nie dłużej.
Przygotowujemy dwie tortownice, do każdej z nich, wyłożonej papierem do pieczenia wylewamy po połowie masy. Wkładamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni na około 45 minut (test suchego patyczka). Po tym czasie wyjmujemy i studzimy.

Następnego dnia ubijamy śmietanę, dodając przesiany cukier puder i kroplę ekstraktu z wanilii.
Przekładamy kakaowe blaty śmietaną i wykładamy maliny.



Smacznego!

5 komentarze:

Dziękuję za każdy komentarz :)

Na pytania staram się odpowiadać jak najszybciej!

Zupa serowa z pomidorami

10/24/2010 Agata 11 Comments

Znam ją z dobrych restauracji. Przez długi czas zastanawiałam się, jak można wyczarować ją samemu, po czym okazało się, że jest najtańszą, najprostszą zupą jaką miałam okazję robić. Jest wykwintna i banalna w jednym.
Idealna dla studentów ;-) Chłopcy byli zachwyceni, mam nadzieję, że wy też będziecie!


Składniki:
1 litr bulionu
2 lub 3 serki topione (np. takie jak tutaj)
1 duży pomidor
zioła prowansalskie
świeża bazylia
pieprz
sól

+ kawałek bagietki/bułki

W garnku podgrzewamy bulion. Serki topione dzielimy na  mniejsze części, następnie wrzucamy je do bulionu i mieszamy do rozpuszczenia. Doprawiamy ziołami, pieprzem i solą. Siekamy bazylię i wrzucamy do zupy cały czas ją podgrzewając. Nalewamy do misek. Pomidory kroimy w kostkę i przyprawiamy solą i pieprzem i tuż przed podaniem dodajemy po łyżce do każdej z porcji zupy. Grzanka z ziołami pasuje do tego idealnie.

Smacznego!

11 komentarze:

Dziękuję za każdy komentarz :)

Na pytania staram się odpowiadać jak najszybciej!

Ciasteczka owsiane

9/30/2010 Agata 3 Comments

Z przebojów dzieciństwa zaraz po kleiku mamy owsiankę. Może to przez to, że do przedszkola chodziłam tylko szalone trzy miesiące - żadnej traumy związanej z tymi daniami nie mam. Myślę, że zaliczam się do mniejszości. Jestem jednak przekonana, że ciasteczek owsianych nikt nie odmówi. Są odpowiednio słodkie, sycące, no i pięknie pachną dzięki cynamonowi i gałce muszkatołowej. Ciasteczka najpyszniej smakują prosto z piekarnika popijane zimnym mlekiem, lub (z tego co wiem) po dwóch, trzech dniach trzymania ich w ciasteczkowym słoiku. Niestety, obawiam się, że nie będzie mi dane ich spróbować po tak długim czasie. No i serdeczne buziaki dla chłopaków, którzy użyczyli mi swojego piekarnika.
I pralki!


Potrzebujemy:


1 i 1/2 szklanki mąki 
1 szklanka cukru
1 łyżeczka cynamonu
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1/4 łyżeczki gałki muszkatołowej
2 łyżeczki cukru waniliowego
1/2 kostki margaryny
2 jajka
1 i 3/4 szklanki płatków owsianych
1 i 1/4 szklanki wiórków kokosowych




Nagrzewam piekarnik do 180 stopni. Margarynę ucieramy z cukrem na gładką masę. Stopniowo dodajemy jajka, mieszamy a następnie mąkę, cynamon, proszek, gałkę, cukier waniliowy. Na koniec dosypuję płatki i wiórki, wszystko mieszam. Piekę około 25 minut.

Smacznego!

3 komentarze:

Dziękuję za każdy komentarz :)

Na pytania staram się odpowiadać jak najszybciej!

Deser jogurtowy z malinami i borówkami

9/22/2010 Agata 6 Comments

Przeprowadzka, praca, przygotowania do studiowania. Krótko mówiąc: Poznań od trzech tygodni.
Powoli zbieram wszystko do kompletu, kuchnia już stoi, tyle, że na razie cały mój grzewczy asortyment to... mikrofalówka. Czekają mnie ciężkie czasy! 
Dzisiaj przedstawiam prosty i efektowny deser, z moimi ulubionymi bohaterami późnego lata czyli malinami i bórówkami. Deser pyszny i superzapychający. Warto go zrobić zanim jeszcze mamy je świeże, a nie mrożone.  Jest dobry na każdą porę dnia, a na śniadanie to już w ogóle.
Deser na śniadanie. Można? Można. :)




Składniki:
jogurt naturalny (gęsty) lub serek waniliowy lub inny jogurt
pudełko malin
pudełko borówek
opakowanie piegusków lub innych kruchych ciastek




Zanim otworzymy pudełko ciasteczek, gnieciemy je, a następnie układamy warstwami:
jogurt
ciastka
maliny+borówki
jogurt
ciastka
maliny plus bórówki
etc, etc


Smacznego!

6 komentarze:

Dziękuję za każdy komentarz :)

Na pytania staram się odpowiadać jak najszybciej!

Pyszne ciasteczka z kleiku ryżowego (bezglutenowe)

8/31/2010 Agata 3 Comments



Taki mój smak dzieciństwa. Najlepsze na świecie, najprostsze ciasteczka. W sam raz na poprawę humoru.
Słodkie, kruche na zewnątrz, w środku mięciutkie. Odkąd pamiętam bawiłam się w wyklejanie różnych napisów, literek, znaczków. Na nich uczyłam się alfabetu. 
Idealne na wyznawanie uczuć ;-) 
Rozkosznie smakują jeszcze ciepłe, popijane zimnym mlekiem. Jeśli komuś słowo kleik kojarzy się okropnie  zapewniam, że zmieni zdanie. 
Potrzebujemy:
1 opakowanie kleiku ryżowego (tak to wygląda -> klik)
1/2 kostki ciepłego masła
2 duże jajka
3/4 szklanki cukru
kropelka aromatu waniliowego

Piekarnik nagrzewamy do 170 stopni. Wszystkie składniki mieszamy, ugniatamy, aż stworzą jednolitą masę. Blachę wykładamy papierem do pieczenia (lub smarujemy tłuszczem). Wykładamy wzorki, literki, kuleczki wg własnego uznania, pamiętajmy że muszą być dość grube. Wkładamy do piekarnika na około 25 minut - lub czekamy aż się zarumienią.
Smacznego!

3 komentarze:

Dziękuję za każdy komentarz :)

Na pytania staram się odpowiadać jak najszybciej!

Raspberry Cupcakes

8/29/2010 Agata 5 Comments


Założyłam sobie, że kiedyś muszę chociaż spróbować zrobić cupcakesy. Miały być różowe, słodkie, duże i kolorowe ;) Samo zrobienie mufinek to w sumie jeszcze nic, cała zabawa zaczyna się dopiero potem.
Chciałam w końcu wykorzystać malinki, więc ciasto mufinkowe miało ich w sobie naprawdę sporo.
Co tu mówić, po prostu trzeba na nie popatrzeć!


150 g mąki pszennej
50 g płatków owsianych
120 g cukru
1 jajko
2 łyżki soku z cytryny
1 szklanka mleka
4 łyżki oleju 
2,5 łyżeczki proszku do pieczenia
1 szklanka malin

krem do tortów śmietanowy
szklanka mleka
pół kostki masła
pół szklanki soku z buraków

na lukier:
1 białko jajka
szklanka cukru pudru
sok z połowy cytryny



W jednym naczyniu mieszamy składniki suche, w drugim mokre, dodajemy porwane kawałki malin maliny i delikatnie mieszamy. Papilotki do mufinek zapełniamy do 3/4 wysokości. Pieczemy w temperaturze 190 stopni przez 25 minut. Studzimy.


Przygotowujemy śmietankowy krem do tortów wg przepisu na opakowaniu, w trakcie miksowania dodajemy sok z buraków (nada różowy kolor). Kremem napełniamy rękaw dekoracyjny, ozdabiamy cupcakesy. 

Aby przygotować lukier ładniejszy niż zwykle (jest biały jak farba ;) miksujemy na najwyższych obrotach białko jajka i dodajemy cukier puder, następnie sok z cytryny. Miksujemy przez 3 minuty.
Ozdabiamy.



Smacznego!

5 komentarze:

Dziękuję za każdy komentarz :)

Na pytania staram się odpowiadać jak najszybciej!

Cukinia zapiekana z mięsem i warzywami

8/26/2010 Agata 12 Comments


Ach, jakie to było dobre! Dzisiejszy obiad uzmysłowił mi jak bardzo stęskniłam się za tymi warzywami. Cukinia... Pamiętam, że gdy byłam dzieckiem szczerze jej nie znosiłam. Ale dlaczego? Nie mam zielonego pojęcia. Dziś podjęłam wyzwanie i spędziliśmy trochę czasu w kuchni na przyrządzaniu tego dania. Wyszło pyszne. Chociaż B. wyszedł pociachany prawie tak samo jak papryka, którą kroił ;)
Nie spodziewałam się, że mogłabym zjeść cukinię w całości, nawet ze skórką. A tutaj, dzięki bulionowi, w którym trochę się podgotowała podczas pieczenia była ona rozkosznie miękka. Polecam korzystać z obecnych teraz w sklepach warzyw. Tak smakuje babie lato!

Potrzebujemy:
2 duże cukinie
500 g mięsa mielonego
1 dużą paprykę
1 pomidor
3 ząbki czosnku
100 g sera żółtego (kostka)
1 kostka bulionowa
przyprawy:
listki świeżej bazylii
chilli cayenne
pieprz
sól
słodka papryka

Cukinie przekrajamy na pół, wydrążamy każdą z części (ja zrobiłam to za pomocą łyżki do lodów), wydrążone części cukinii oprószamy solą i odkładamy na bok,. Puste cukinie przyprószamy solą i pieprzem, zostawiamy. Paprykę kroimy na małe paseczki, pomidor w kostkę, siekamy bazylię.
Na patelni rozgrzewamy olej, wykładamy mięso mielone, po chwili wyciśnięte na prasce ząbki czosnku. Smażymy pod przykryciem. Dodajemy bazylię. A Po kilku minutach jeszcze sporo (około 2 łyżeczek) słodkiej papryki oraz chilli wedle uznania, mieszamy i zostawiamy pod przykryciem na kilka minut. Dodajemy pokrojoną paprykę, pomidora oraz miąższ z wydrążonej cukinii. Dusimy pod przykryciem około 7 minut. 
W tym czasie na tarce trzemy kostkę sera oraz przygotowujemy bulion wg instrukcji na opakowaniu - około 0,5 litra, które wylewamy na głęboką blachę. Cukinie napełniamy nadzieniem, przykrywamy sporą ilością sera żółtego i wkładamy na pół godziny do piekarnika rozgrzanego do 190 stopni.
Na jedną osobę przypada pół takiej wypełnionej nadzieniem połówki, którą spokojnie idzie się najeść do syta ;)

Smacznego!

12 komentarze:

Dziękuję za każdy komentarz :)

Na pytania staram się odpowiadać jak najszybciej!

Bułki z pieczarkami i serem

8/25/2010 Agata 2 Comments


Dopiero co wyciągnęłam je z pieca i... dopiero co zniknęły :-) Cała rodzina mi się na nie rzuciła, gdyż w całym domu zapanował obłędny zapach drożdżówki na wytrawnie. Przyznam, że proces ich jedzenia to jakaś 1/20 czasu, które musiałam im poświęcić, ale (powiem to znowu) warto było. Powoli żegnam się z moją domową i rodzinną kuchnią, gdyż już za tydzień będę w Poznaniu, po studencku, bez żadnych warunków na pieczenie czegokolwiek. Dlatego przez najbliższe dni będę prowadziła kuchenną ofensywę na piekarnik :-)

Wzorowałam się na przepisie z Moich wypieków, ale w sumie to i tak większość zrobiłam "na oko".



Potrzebujemy:
500g mąki
50g świeżych drożdzy
100 ml mleka
2 jajka
łyżeczka cukru
szczypta soli

500g pieczarek
1 duża cebula
olej do smażenia
100 g sera żółtego
1 jajko



Drożdże rozrabiamy z ciepłym mlekiem, dodajemy łyżkę cukru i szklankę mąki, mieszamy. Następnie dodajemy resztę mąki i jajka, mieszamy ręcznie, dodajemy szczyptę soli. Wkładamy do miski, przykrywamy ściereczką i odkładamy w ciepłe miejsce na godzinę.
Na patelni szklimy pokrojoną w paski cebulę, następnie dodajemy ćwiartki pieczarek. Smażymy najpierw pod przykryciem, a potem bez, aby wyparowała woda. Studzimy.
Ciasto rozwałkowujemy, dzielimy je na długie prostokąty, które składamy na pół i wkładamy w nie pieczarki (dużo, dużo!) i przykrywamy serem. Sklejamy brzegi bułeczek, smarujemy rozbełtanym jajkiem za pomocą pędzelka. Wkładamy do piekarnika nagrzanego do 130 stopni, po 5 minutach podwyższamy temperaturę do 190 stopni. Po 20 minutach bułkensy powinny być zarumienione i gotowe. Smacznego ! :-)


i na koniec mój młodszy brat :)

2 komentarze:

Dziękuję za każdy komentarz :)

Na pytania staram się odpowiadać jak najszybciej!

Czosnkowe krewetki i Cezar

8/22/2010 Agata 4 Comments

Letni obiad. Zjedzony na świeżym powietrzu pozwala zapomnieć o tym, że wieczory robią się coraz chłodniejsze, dni krótsze i że oplatają nas pierwsze nici babiego lata.
Nie rozpaczam z tego powodu, lubię jesień. Lubię jej smaki i kolory, i mój krzak malin, który obrodzi dopiero w połowie września. Ale dzisiaj były krewetki i moja ulubiona sałatka cesarska. Grzanki i kurczak, pomidorki i ser.  Krewetki skropione cytryną. Pycha. Oto i one!


Na czosnkowe krewetki potrzebujemy:
300 g zamrożonych krewetek Black Tiger
6 ząbków czosnku
oliwa z oliwek
sól, pieprz
cytryna

Krewetki rozmrażamy, płuczemy, osuszamy. Na patelni rozgrzewamy oliwę z oliwek, dodajemy wyciśnięty na prasce czosnek, czekamy aż się przyrumieni. Wtedy wkładamy na patelnię krewetki i smażymy około minuty, dwóch. Muszą się zaróżowić, ale należy uważać żeby nie smażyć za długo (wtedy robią się twarde).
Zdejmujemy z patelni, przyprawiamy solą i pieprzem i skrapiamy sokiem z cytryny. Podajemy z sałatką Cezar:



sałatka Cezar po mojemu:

główka sałaty lodowej lub mieszanka różnych sałat
2 piersi z kurczaka
cztery kromki chleba tostowego
50 g sera żółtego
12 pomidorków cherry
100 ml oliwy z oliwek
zioła prowansalskie


Liście sałaty rozrywamy, piersi z kurczaka kroimy na cienkie paski i smażymy z ziołami (ja robiłam to na beztłuszczowym grillu). Chleb tostowy opiekamy w tosterze i każdą kromkę kroimy na małe kwadraty. Pomidorki cherry przekrajamy na połówki, ser żółty trzemy na tarce z grubymi oczkami lub kroimy w paski. Zioła prowansalskie mieszamy z oliwą z oliwek, mieszamy wszystkie składniki, oprócz grzanek, które dodajemy tuż przed podaniem (aby nie nasiąkły).


Smacznego!

4 komentarze:

Dziękuję za każdy komentarz :)

Na pytania staram się odpowiadać jak najszybciej!

Szarlotka sypana z antonówką

8/18/2010 Agata 4 Comments

Sierpień to jabłka. Dzisiaj postanowiłam je wykorzystać, tak jak lubię najbardziej czyli z cynamonem. Z Moje Co Nieco wybrałam przepis, który okazał się być idealny. Ciasto powstało szybko, było pyszne (zniknęło ekspresowo), rozmiary bałaganu w kuchni zostały ograniczone do minimum. Nie musiałam nawet użyć miksera.
Buziaczki dla mojej mamy, która zadeklarowała chęć do obrania i starcia jabłek! Pomyśleć, że od października już nie będę miała jej wszystkich złotych rad pod ręką...




składniki:

szklanka mąki
szklanka cukru
szklanka kaszy manny
1/2 szklanki płatków owsianych
łyżeczka proszku do pieczenia
2/3 kostki margaryny
1kg jabłek (kwaśnych, np. antonówek)
2-3 łyżeczki cynamonu
masło do wysmarowania formy


Mąkę, kaszę mannę, płatki owsiane, cukier i proszek dokładnie mieszamy w misce i dzielimy na 3 równe części. Jabłka obieramy i ścieramy na dużych otworach tarki, dzielimy je na 2 części.
Formę dokładnie smarujemy masłem i Wykładamy warstwy:
sucha masa - jabłka plus cynamon - sucha masa - jabłka plus cynamon - sucha masa
Na wierzch dokładnie wykładamy pokrojoną w cienkie plasterki margarynę, tak by cała sucha masa była idealnie przykryta.

Pieczemy około 45min w temp. 180 stopni.




4 komentarze:

Dziękuję za każdy komentarz :)

Na pytania staram się odpowiadać jak najszybciej!

Śmietankowe placuszki na poprawę humoru

7/27/2010 Agata 1 Comments

Co za dramat za oknem, taka ilość szarości na miesiąc lipiec zdecydowanie nie przysługuje! 
No ale cóż zrobić, ja odganiam taką lipcową jesień oglądając pierwszy sezon Seksu w Wielkim Mieście, popijając ciepłe kakao i planując co jeszcze ma się zdarzyć. 
Chwilowo jestem pochłonięta myślami na temat mojego nowego lokum, studenckiego życia i przeprowadzki do Poznania. Myślę o kolorach na ścianach, wygodnym łóżku i... braku piekarnika. 
No ale zobaczymy czy da się z tym coś zrobić. Oprócz tego nie spędzam zbyt wiele czasu w kuchni, a na pewno nie na czarowaniu słodkości. Stwierdziłam, że trzeba się wziąć za siebie :-) 
Za to dzisiejsze placuszki to moja pierwsza słodycz od tygodnia, czyste szaleństwo. 
Zrobiłam je spontanicznie, ekspresowo i na oko. Spróbuję odtworzyć przepis, gdyż były pycha i warto się nimi podzielić.



Potrzebujemy:
200 g mąki
2 jajka
3 łyżki stołowe śmietany 12%
pół szklanki cukru
pół szklanki mleka (lub trochę więcej)
łyżeczka proszku do pieczenia

Wszystko dokładnie mieszamy (ręcznie -może być trzepaczką lub mieszadłem od miksera) i wykładamy na rozgrzaną patelnię z odrobiną oleju.
Oprószamy cukrem pudrem, podajemy z owocami.
Maliny i jagody wyglądałyby super, ale wszystko zjedliśmy i zostały tylko brzoskwinie ;P

1 komentarze:

Dziękuję za każdy komentarz :)

Na pytania staram się odpowiadać jak najszybciej!